Witaj Gościu! jeżeli widzisz ten dymek to znaczy że nie jesteś zarejestrowany/zalogowany. Kliknij by się zarejestrować. Rejestracja zajmie mniej niż 30 sekund, a dzięki niej zyskasz możliwość pobierania, komentowania oraz dodawania torrentów !

User:      Hasło:     

MENU


Kategorie


FACEBOOK


PROGRAMY


WspółPraca
Poradnik
KAN


ZAGŁOSUJ NA NAS


Torrent



Torrent: LUNATIC SOUL - WALKING ON A FLASHLIGHT BEAM (2014) [WMA] [FALLEN ANGEL]
Dodał:  Fallen_Angel
Data: 01-07-2018
Rozmiar: 368.91 MB
Seed: 0
Peer: 0
Kondycja:
Zaloguj się aby pobrać


Kategoria:  Muzyka Polska

Zaakceptował: Nie wymagał akceptacji
Liczba pobrań: 3
Liczba komentarzy: 0
Ostatnia aktualizacja: 2018-07-01 11:35:16

OPIS:

...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...




Są takie płyty, których nie słucha się "ot, tak po po prostu". Krążki, których nie posłuchacie, robiąc przy okazji pranie czy czytając gazetę. Trzeba się im poświęcić, czasami nawet pocierpieć słuchając. Bo są to płyty wymagające od słuchacza skupienia na najwyższym poziomie. Jeśli jednak poświęcimy się takim krążkom bez reszty, przyjemność ze słuchania bywa nieporównywalna z niczym innym. Z takim albumem mamy do czynienia w przypadku nowej płyty Lunatic Soul - solowego projektu Mariusza Dudy (Riverside).

"Walking On A Flashlight Beam" słucha się tak, jak czyta się wielowątkową powieść. Słucham tej płyty od jakiegoś czasu i ciągle odkrywam w niej coś nowego. Z powieścią łączy też nowe dzieło Dudy długość. To najdłuższa płyta Lunatic Soul, utwory trwają średnio po 6 - 7 minut (wliczając w tę średnią i miniaturę "Stars Sellotaped" trwającą 1:34). Tak długi album doskonale usprawiedliwia jednak to, że Mariusz ma całą masę pomysłów, które musiał gdzieś zmieścić. Większość utworów to napakowane rozmaitymi muzycznymi rozwiązaniami suity, co nawiązuje do złotych czasów prog rocka, czyli lat 70 - tych.

"Walking.." to nieco inne oblicze Lunatic Soul niż to, które poznaliśmy na wcześniejszych płytach. Muzyka dalej jest "filmowa", dalej bardzo ważny jest klimat. Mariusz zrezygnował jednak z folku, który był mocno obecny na poprzedniczkach "Walking...". W zamian pojawia się bardzo dużo mocno industrialnej elektroniki. Skojarzenia z Ulver z okresu "Perdition City" są więc jak najbardziej na miejscu. Porównanie to nie jest bynajmniej zarzutem, bo Ulver swoje dla muzyki zrobił i robi, a poza tym łatwo wskazać różnice w brzmieniu tych dwóch tworów. Po pierwsze Lunatic Soul, mimo sporego skomplikowania, to muzyka bardziej "piosenkowa". Więcej tu melodii i to nie jakiejś trudno przyswajalnej, ale takiej, która zostanie Wam w głowie na dłużej ("Gutter", "Pygmallion's Ladder"). Po drugie, Mariusz stawia jednak w większości na żywe instrumenty, elektronika jest obecna (i to mocniej niż kiedyś), ale nie przesłania wokalu czy sekcji rytmicznej. Perkusja jest żywa i ciekawa, co jest zasługą jedynego poza Dudą uczestnika sesji nagraniowej, czyli Wawrzyńca Dramowicza. Pozostałe instrumenty obsługuje sam MD, co też jest nowością. Bardzo ważną rolę pełni na "Walking.." bas. Brak gitar sprawia, że przejmuje on czasami na siebie ich rolę, dzięki produkcji jest doskonale wyeksponowany - choćby fenomenalna partia w "Gutter".

Duda trzyma się zasady, że na płytach Lunatic Soul nie ma gitar elektrycznych. Muzyka projektu nie zawsze jednak wymaga ich obecności, bo to jednak styl oparty na klimacie, nie zaś gitarowym czadzie. Kiedy jednak przydałoby się nieco ognia, funkcję "wioseł" z powodzeniem odgrywają inne instrumenty, jak wspomniany przeze mnie wcześniej bas, ukulele (które przesterowane w niższych rejestrach brzmi nie do odróżnienia) oraz nawet przesterowany klawisz. Wokalnie Mariusz jest sobą - nie krzyczy, śpiewa subtelnie, w pełni jednak wykorzystując swoje możliwości do budowania nostalgicznej atmosfery, jednocześnie budując nie przebojowe, ale wpadające w ucho melodie. Najlepszym przykładem takiej melodii jest "Treehouse" - utwór zdecydowanie najbliższy formule zwykłej piosenki, bez dodatku "progresywna". Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że pachnie trochę indie rockiem.

Warto wspomnieć o koncepcie tekstowym płyty. "Walking.." to płyta o samotności i życiu w świecie wyobraźni. Zainspirowana w dużym stopniu życiem (i co zrozumiałe śmiercią) Tomasza Beksińskiego. Choćby utwór "Pygmallion's Ladder" (notabene najlepszy chyba na krążku) zainspirowany jest dwoma motywami. Pierwszy to oczywiście motyw Pigmaliona, który wyrzeźbił kobietę idealną. To symbol pozostawania w świecie wyobraźni. Drugi - "drabina Jakubowa" - to łącznik między niebem a ziemią. Koszulkę z napisem "Jacob's Ladder" miał na sobie w chwili śmierci Tomek Beksiński. Duda połączył oba motywy. Słowa mogą być dla kogoś jedynie dopełnieniem muzyki, ale w tym wypadku trzeba przyznać, że to muzyka dopełnia słowa idealnie.

No więc jak? Jesteście gotowi zmierzyć się z muzyką Lunatic Soul? Jeśli tak, to jedna rada: nie słuchajcie "Walking On A Flashlight Beam" podczas jazdy samochodem. Nic nie zrozumiecie z tej płyty. Albo na odwrót - jeśli skupicie się na słuchaniu wystarczająco mocno, by coś wyciągnąć, możecie przez nieuwagę spowodować wypadek. Jeśli nie macie czasu, który możecie poświęcić nowemu krążkowi Dudy - odpuście. Jednak Ci z Was, którzy zagłebią się w świat stworzony prze Mariusza D. z pewnością nie pożałują, bo tylko wtedy zrozumieją, że "Walking..." to płyta doskonała. W każdym calu.
(Dominik Zawadzki)





Tym razem nieco dłużej, bo trzy lata, przyszło czekać na kolejną, czwartą już, odsłonę solowego projektu Mariusza Dudy. Najwyraźniej intensywna promocja ostatniego albumu macierzystej formacji dała się muzykowi Riverside we znaki. Cóż, to nieco dłuższe oczekiwanie z pewnością zaostrzyło apetyt miłośników jego twórczości, a jemu samemu pozwoliło chyba nabrać większego dystansu do bardzo spójnych poprzednich trzech albumów i tym samym spróbować zmierzyć się z nieco odmienioną muzyczną materią.

Bo Walking on a Flashlight Beam przynosi nową jakość w twórczości Lunatic Soul. Oczywiście trudno pomylić LS z czymkolwiek innym, choćby ze względu na charakterystyczny wokal Dudy, czy przede wszystkim styl, jaki wypracował muzyk na poprzednich krążkach. Styl, w którym założył sobie unikanie gitary i konsekwentnie tego się trzyma także na tym albumie. I choć mnóstwo dźwięków brzmi tu bardzo gitarowo, jest tylko efektem przesteru… Tradycyjnie też Duda tworzy muzykę bardzo obrazową, pełną smaczków, dźwiękowych drobiazgów i eksperymentów aranżacyjnych, wnikliwie cyzelując każdy zapisany na krążku dźwięk. A jednak jest to płyta inna od swoich poprzedniczek. Zacznijmy od tego, że najdłuższa, zawierająca ponad godzinę materiału. Do tego odchodzi od tak charakterystycznych dla Lunatic Soul elementów folkowych. Odchodzi, co nie oznacza, że porzuca. Bo chwilami etniczne Pygmalion’s Ladder i Gutter pachną orientem.

Wydaje się, że tym razem artysta zdecydowanie bardziej stawia na elektronikę i intensywny, bardzo wyrazisty rytm. W efekcie tego trudno mówić, że to płyta ascetyczna. Momentami jest to bowiem album bardzo głośny i prawdziwie rockowy. Wystarczy posłuchać choćby wyjątkowo transowej końcówki Cold, czy też drugiej części najdłuższego i wspomnianego już Pygmalion’s Ladder. A jest jeszcze też oparty o wyrazisty rockowy rytm Treehouse, czy wreszcie chyba najbardziej progresywny pod tym względem Walking on a Flashlight Beam. Mocno intensywny jest też Gutter, w którym dominująca nad wszystkim figura basowa napędza kompozycję i „przykrywa” muzyczną resztę. A wracając do wspomnianej elektroniki. Momentami przybiera ona ambientową formę (króciutki Stars Sellotaped, finałowe dźwięki  The Fear Within i Treehouse), innym razem flirtuje z późnym… Depeche Mode, bo do takiego grania nawiązuje Cold.

Mam wrażenie, że Walking on a Flashlight Beam to album najbardziej wymagający z dotychczasowych ale też i najbardziej dojrzały. I do takiego, dojrzałego właśnie, słuchacza skierowany. Słuchacza nie szukającego szybkich i oczywistych melodii, lecz odnajdującego je po dłuższym z nimi obcowaniu. Dla mniej cierpliwych pewną nagrodą może być absolutnie niezwykły utwór tytułowy, nieco inny niż reszta materiału, a jednak pięknie i dostojnie tę płytę kończący. W takich trochę Nosoundowych klimatach…

Ta muzyka nie może oczywiście istnieć bez słów. Słów, które dodają jej mroczności i głębi. Tym razem słów o samotności ludzi zamykających się na ten zewnętrzy świat, uciekających od niego i często żyjących w odosobnieniu, zupełnie wycofanych i nie szukających kontaktu z drugim człowiekiem. Słów, którymi Duda, już po raz kolejny jako autor tekstów, dotyka jednego z problemów naszych dziwnych czasów.
(Mariusz Danielak)





Internetowe definicje mówią, że Lunatic Soul to side-project Mariusza Dudy. Po zarejestrowaniu takiej perły, jaką jest album "Walking on a Flashlight Beam", mówienie o projekcie pobocznym po prostu nie przystoi.
Sądzę, że "Walking on a Flashlight Beam" to najbardziej dojrzałe dzieło Mariusza Dudy. Album ukazujący twórcę spełnionego, świadomego swych wielkich możliwości i nieprzyzwoicie wszechstronnego. Wywodzący się ze środowiska progresywnego Mariusz Duda sprawił, że Lunatic Soul wyznacza dziś nowe trendy w muzyce, dla której próba stworzenia sztywnej definicji byłaby policzkiem wymierzonym temu artyście. Muzyk znany z Riverisde w swojej twórczości solowej porusza się po okolicach elektroniki, ambientu, rocka, progresji, a nawet folku i muzycznego okcydentu. Duda sięga do nowoczesności. Duda potrafi przeistoczyć się w jaskiniowca. Taki jest charakter "Walking on a Flashlight Beam" .

Spośród dziewięciu kompozycji - tworzących najbardziej rozbudowany album Lunatic Soul - wyłania się wielowymiarowa figura. Pełno w niej tajemnicy, a czasem przejmującego mroku, którymi Duda chętnie dzieli się ze swoimi słuchaczami. Muzyka Lunatic Soul nigdy nie była specjalne optymistyczna, ale klimat wyłaniający się z "Walking on a Flashlight Beam" to zaiste nokturn na temat ambientu i progresji. Dlaczego w duszy tego uzdolnionego muzyka zaczaiło się tyle cieni? Tej odpowiedzi próbowałem poszukiwać w kolejnych utworach płyty. Niemniej we wspominanej wielowymiarowej figurze odnajdywałem przede wszystkim kolejne skomplikowane fragmenty inspiracji tego fascynującego artysty.

Na "Walking on a Flashlight Beam" nie brakuje żwawego i energicznego tempa. Zdarza się, że z rozbudowanych tuneli dźwięku na dobrze oświetloną powierzchnię przedostają się tradycyjne rockowe zagrywki. Doskonale pod tym względem prezentują się bas, czyli flagowy instrument Mariusza Dudy, a także ostrzejsze partie gitar i perkusji. Na tym ostatnim instrumencie zagrał Wawrzyniec Dramowicz, będąc tym razem jedynym współtowarzyszem twórcy Lunatic Soul. Świadczy to o dużej wszechstronności Mariusza Dudy, który poza perkusją samodzielnie zarejestrował wszystkie instrumenty, a ich liczbę na krążku należy określić jako niemałą. Oprócz klasycznego zestawu rockowego na uwagę zasługuje ukulele, które zawartości "Walking on a Flashlight Beam" nadały fajny posmak okcydentalnej kultury dźwięku.

Album wzbudził też we mnie skojarzenie, jakby stanowił "żywą" oprawę do filmu grozy lub utrzymanej w tych klimatach gry komputerowej. Przemierzając kolejne niebanalności na czwartym krążku Lunatic Soul można poczuć się niczym bohater wiedziony kolejnymi fragmentami mozolnie skonstruowanego scenariusza. Mariusz Duda zadbał, aby u słuchaczy "Walking on a Flashlight Beam" wykształciło się silne poczucie identyfikacji z granatowo-szaro-barwnym zestawem emocji przelanych na ten materiał. Tu nie chodzi tylko o słuchanie muzyki, ale też autentyczne poczucie eksploracji swego uduchowionego ja - cognosce te ipsum. Dźwięki zawarte na albumie stymulują do owego poznawania. Spróbujcie po zachodzie słońca zamknąć oczy i posłuchać "Walking on a Flashlight Beam", a będziecie wiedzieć, co mam na myśli.

W tym trwającym przeszło godzinę materiale, Mariusz Duda kilkukrotnie przemówił do słuchaczy. Szepcząc, śpiewając lub wokalizując przedstawił swoje ulubione demony. Interesujące, że ze względu na poziom rozbudowania poszczególnych kompozycji, sekcja wokalna sprawia wrażenie dodatku, a może nawet rebelii, zwołanej, aby zatrząsnąć światem dźwięku. Jakkolwiek by nie rozpatrywać tego i innych aspektów "Walking on a Flashlight Beam", na rynku ukazał się właśnie olśniewający album. Nikt już Mariuszowi Dudzie nie odbierze historii, którą tworzy na naszych oczach. Wielkiej historii nowoczesnego ambientu i progresji.  
(Konrad Sebastian Morawski)






Shutting Out The Sun   8:40
Cold   6:58
Gutter   8:42
Stars Sellotaped   1:34
The Fear Within   7:10
Treehouse   5:31
Pygmalion's Ladder   12:02
Sky Drawn In Crayon   4:58
Walking On A Flashlight Beam   8:11




http://www.youtube.com/watch?v=4dIoBU-mJ64


POZWÓL POBRAĆ INNYM, NIE BĄDŹ ŚWINIĄ!!!



INITIAL SEEDING. SEED 14:30-23:00.
POLECAM!!!

START JAK BĘDĄ CHĘTNI...

DETALE TORRENTA:[ ]
Podziękowania,
 




Komentarze